Internetowe Radio Soir nadajemy 7 Dni w tygodniu od godz 8 do 23
   
 
  Prasówka Radia
Jakże ciężka i odpowiedzialna jest praca tych (ANIOŁÓW)tzn opiekunek i opiekunów sami to proszę ocenicie gdyż wasz wysiłek wasza praca kochani jest nie współmierna do innych zawodów 24 godziny aż 24 godziny z sercem dla drugiego człowieka.




Polska opiekunka wygrywa proces w Szwajcarii. Może być precedens

Polska opiekunka Agata J. wygrała przed szwajcarskim sądem proces o nadpłatę 14 tys. franków za nadgodziny oraz 24-godzinną gotowość do pracy. Jej sprawa może wywołać falę procesów. Również w Niemczech.

Agata J.

Przypadek Agaty J. to precedens i pierwsza próba dochodzenia się własnych praw przed sądem przez zagraniczną opiekunkę. Setki tysięcy kobiet opiekują się na Zachodzie starszymi i chorymi. Zadzwiające, że na pierwszy proces trzeba było tak długo czekać. - Sąd dał nam narzędzie, którym możemy walczyć z firmami w ekstremalnych przypadkach - mówi Bożena Domańska z organizacji "Netzwerk Respekt", zrzeszającej opiekunki przy szwajcarskich związkach zawodowych VPOD.

"Przelała się czara goryczy"

 

Symbolbild Sterbehilfe

Opieka nad chorymi to bardzo ciężka praca

- Do procesu nie doszło przypadkowo, lecz poprzedziła go seria wydarzeń z upokorzeniami włącznie - tłumaczy Domańska. Także Domańska jest opiekunką i zanim doszło do sprawy opiekowała się chorym razem z Agatą J. Kiedy w 2011 roku Bożena Domańska upomniała się o wyższą pensję i zwróciła uwagę na łamanie warunków umowy zatrudnienia, została dyscyplinarnie wyrzucona z pracy. - Najpierw byłam bezradna, ale otrzymałam pomoc od Szwajcarów - wspomina. Sprawa trafiła do sądu. Do wyroku jednak nie doszło, bo strony zawarły ugodę.

Chorym dalej opiekowała się Agata J., którą pracodawca zatrudnił na jeszcze gorszych warunkach - opowiada Domańska. Wtedy obydwie kobiety zwróciły się do związków zawodowych. Jeden z nich - VPOD - pomógł i w ten sposób pozyskały adwokata. W efekcie powstała organizacja "Netzwerk Respekt" zrzeszającą zagraniczne opiekunki w Szwajcarii, która skierowała sprawę Agaty J. do sądu.

Gotowość do pracy to też praca

 

Agata J. und Bozena Domanska Pflegerinnen aus Polen

Agata J. (ppo prawej) i Bożena Domańska

Na początku 2014 roku Sąd Cywilny w Bazylei uznał, że firma Runkel GmbH, która pośredniczyła w zatrudnieniu Agaty J., musi jej nadpłacić ok. 14 tys. franków plus odsetki. Według sądu kobieta pracowała siedem dni w tygodniu, 9 godzin dziennie, także w nocy - pomimo, że w jej umowie mowa była o 42 godzinach tygodniowo. Łącznie wyliczono, że kobieta powinna otrzymać wynagrodzenie za 140 godzin pracy tygodniowo. Za każdą godzinę gotowości do pracy kobieta otrzymała połowę normalnego wynagrodzenia.

Sąd zabronił też zatrudniania do tak intensywnej opieki tylko jednej opiekunki. Zwrócono uwagę na prawo opiekunek do prywatności poza miejscem pracy. W międzyczasie Agata J. znalazła nową pracę na lepszych warunkach - nie przez agencję, lecz bezpośrednio u rodziny. Teraz ma wyższe wynagrodzenie i własne mieszkanie. - Na wygranym procesie korzystają także inne Polki, bo po ogłoszeniu wyroku coraz więcej agencji podwyższyło wynagrodzenie i zwraca większą uwagę na warunki pracy kobiet - potwierdza stowarzyszenie opiekunek.

Ryzyko się opłaciło

 

Polnische Pflegerinnen in der Schweiz

Spotkanie kobiet zrzeszonych w organizacji opiekunek w Szwajcarii

Powstanie organizacji "Netzwerk Respekt" przy szwajcarskim związku zawodowym VPOD jest czymś wyjątkowym w środowisku migracji zarobkowej. Pomimo, że od lat dziesiątki tysięcy Polek pracują za granicą jako opiekunki starszych i schorowanych, kobiety nie potrafiły się do tej pory zrzeszyć w celu walki o swoje prawa. W szwajcarskiej organizacji jest obecnie 50 Polek, miesięczna składka wynosi 10-17 franków.

Zrzeszenie skierowało sprawę do sądu i zadbało o kampanię medialną w Szwajcarii. Telewizja SFR pokazała dokumentację na temat opiekunek pt. "Hilfe aus dem Osten", w prasie pojawiły się liczne artykuły. - Nagłośnienie sprawy było konieczne - mówi Bożena Domańska i zwraca uwagę na złą kondycję psychiczną i fizyczną wielu opiekunek. - Nawet młode kobiety szybko się wypalają, wiele czuje się izolowanych. Dwie koleżanki popełniły wręcz dwa lata temu samobójstwo - opowiada Polka. - Aby nie popaść w depresję, trzeba mieć życie prywatne, najlepiej we własnych czterech ścianach, tak aby mogły nas odwiedzać dzieci i rodzina - dodaje.

Organizacja "Netzwerk Respekt" zwraca uwagę, że wiele firm pośredniczących w zatrudnianiu Polek nie posiada wystarczającej wiedzy na temat świadczeń i warunków pracy za granicą. Niektóre zwracają się teraz do stowarzyszenia o poradę.

Procesy ostatecznością

Firmy pośredniczące w zatrudnianiu opiekunek z Europy środkowo-wschodniej w Szwajcarii otrzymują od ośmiu do 14 tys. franków miesięcznie. Większość tej sumy idzie na poczet pośrednictwa. Kobietom wykonującym pracę płacą wynagrodzenie w wysokości od 1200 do 4000 franków. Domańska podkreśla, że skierowanie sprawy do sądu jest ostatecznym rozwiązanien. W drastycznych przypadkach łamania praw nie pozostaje nic innego, dlatego "Netzwerk Respekt" przygotowuje aktualnie falę dalszych procesów - dodaje.

Kobiety ogłosiły też właśnie apel, aby jak najwięcej kobiet przyłączyło się do ich stowarzyszenia. Apel zaczyna się słowami: "Pochodzimy z Polski, Węgier, Rumunii i Słowacji. Wszyscy jesteśmy Agatą!"

 

Róża Romaniec, Berlin


Gmina pochowa każdego
Moja koleżanka pochowała ostatnio ojca nie z zasiłku pogrzebowego, ale na koszt Gminy, czyli na koszt podatników. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że sama zarabia około 3000 zł netto miesięcznie i jak łatwo się domyślić, raczej nie spełnia kryterium dochodowego, czyli nie kwalifikuje się do żadnej pomocy społecznej.
Dziwić może to tym bardziej, że wielu osób nie stać na pochowanie bliskich zmarłych, a urzędnicy często lekceważąco odnoszą się do osób, które starają się uzyskać na ten cel jakąkolwiek zapomogę pieniężną lub inną pomoc. Uzyskanie pomocy z reguły jest związane z przedstawieniem różnego rodzaju dokumentów potwierdzających sytuację osobistą, materialną, zarobki członków rodziny, i tak dalej.
Tymczasem ona – magister prawa – pochowała ojca na koszt Gminy, mimo że jej sytuacja materialna jest bardzo dobra. Tak po prostu – poszła do Ośrodka Pomocy Społecznej i oświadczyła, że zmarł jej tata. I że nie zamierza organizować pochówku ani ona, ani nikt inny – po prostu nie ma osoby, która dobrowolnie zajęłaby się pogrzebem. Poza tym oświadczyła, że ma bardzo wysokie dochody, ale nie będzie przedstawić żadnych zaświadczeń o zatrudnieniu i wynagrodzeniu, ani przedkładać innych dokumentów, oraz że w ogóle nie godzi się na żaden wywiad środowiskowy.
Jedyne o co prosi, to żeby pogrzeb jej ojca odbył się na koszt Gminy.
Jak można było się spodziewać, pani urzędnik pokręciła nosem i powiedziała wymowne: „NIE”.
Trudno się dziwić, bo przecież wiele razy słyszeliśmy w telewizji, albo może czytaliśmy z gazet, że ludzie biorą pożyczki, tak zwane chwilówki, a nawet może i poważne kredyty, żeby sprawić pogrzeb. Osoby, których nie stać na pochówek, szukają pomocy w MOPS-ach i w sprawie dla reportera. Jakim zatem cudem udało się jej pochować ojca na koszt gminy, bez zbędnych krzyków, mimo że mogła skorzystać z zasiłku pogrzebowego, a tego nie uczyniła, oraz była osobą majętną?
Wystarczyło samo orzeczenie, że nie zamierza pochować i tyle?
Okazuje się, że to wystarczyło…
A teraz przejdźmy do wyjaśnienia, jak postawić na swoim. Jeżeli nie stać nas na pochówek, albo po prostu nie chcemy się tym zajmować, mimo że nas stać, należy postępować jak niżej podano. Co zrobić, gdy zadzwoni Pani z MOPS-u i powie: „musi się Pan/Pani zająć pochówkiem, bo ma Pan/Pani taki obowiązek. A jeżeli Pan/Pani tego nie zrobi, i tak będzie Pan/Pani musiał/musiała zwrócić nam koszty pogrzebu”. Brzmi strasznie?
Po pierwsze należy stwierdzić, że w Polsce nie ma obowiązku pochówku zmarłych przez najbliższą rodzinę zmarłego. Ustawa z dnia 31 stycznia 1959 r. o cmentarzach i chowaniu zmarłych (t.j. Dz. U. z 2011 r., Nr 118, poz. 687, z późn. zm.), art. 10 ust. 1 i ust. 3 stanowią, że rodzina ma prawo pochowania zwłok. Prawo – to nie obowiązek. Nie ma tutaj miejsca na niejasna interpretację. Dalej, zgodnie z art. 10 ust. 3 ww. ustawy zwłoki niepochowane przez rodzinę, muszą być pochowane przez gminę, na terenie której nastąpił zgon. Zatem rodzina ma prawo pochowania bliskiej osoby, natomiast gmina ma obowiązek sprawienia pochówku, gdy rodzina z prawa powyższego nie skorzysta. I co najważniejsze, ustawa nie uzależnia tego obowiązku od sytuacji materialnej, osobistej, dochodowej członków rodziny zmarłego.
Oczywiście w takiej sytuacji Pani z Mopsu może dalej upierać się, że za dużo zarabiamy i nam nie sfinansuje pogrzebu. Wtedy należy powołać się na ustawę z dnia 12 marca 2004 r. o pomocy społecznej (Dz. U. z 2013 poz.182 z późn. zm.). art. 8 tej ustawy stanowi, że 1. Prawo do świadczeń pieniężnych z pomocy społecznej, z zastrzeżeniem art. 40, 41, 53a, 78 i 91, przysługuje:
1) osobie samotnie gospodarującej, której dochód nie przekracza kwoty (…) zł, zwanej dalej „kryterium dochodowym osoby samotnie gospodarującej”,
2) osobie w rodzinie, w której dochód na osobę nie przekracza kwoty (…) zł, zwanej dalej „kryterium dochodowym na osobę w rodzinie”,
3) rodzinie, której dochód nie przekracza sumy kwot kryterium dochodowego na osobę w rodzinie, zwanej dalej „kryterium dochodowym rodziny”
przy jednoczesnym wystąpieniu co najmniej jednego z powodów wymienionych w art. 7 pkt 2–15 lub innych okoliczności uzasadniających udzielenie pomocy społecznej.
Zaś art. 17 ust. 1 pkt 15 tej ustawi stanowi, że sprawienie pogrzebu jest zadaniem własnym gminy o charakterze obowiązkowym niepieniężnym. Oznacza to, że tutaj kryterium dochodowe nie obowiązuje, ponieważ dotyczy ono wyłącznie świadczeń pieniężnych, o których mowa w ww. art. 8 zasadniczej ustawy, a do takich nie zalicza się sprawienie pogrzebu.
W tym miejscu mamy już podstawy prawne na to, że gmina musi pochować każdego, jeżeli nie znajdzie się inna osoba, która zajmie się pochówkiem dobrowolnie. Należy bowiem wskazać, że nie można nikogo przymusić do zorganizowania pogrzebu, nie ma kary grzywny lub więzienia za niepochowanie ojca lub matki, a zwłoki nie mogą zostać niepochowane.
Nie trzeba tłumaczyć nikomu, dlaczego zwłoki muszą zostać pochowane. Ciało nie może leżeć i rozkładać się, bo nikt nie chce zająć się pochówkiem.
Ktoś je musi pochować, jeśli my sami nie zechcemy. A kto? Gmina, bo kto inny?
A co zrobić, gdy Gmina będzie oporna? Zadzwonić do biura Wojewody, najlepiej do Wydziału Polityki Społecznej – Oddziału Kontroli i Nadzoru w Pomocy Społecznej, oraz poinformować, że Gmina nie realizuje zadań własnych o charakterze obowiązkowym – sprawienie pogrzebu. W tej sytuacji odzew jest natychmiastowy. Bo kary finansowe za nierealizowanie zadań własnych gminy o charakterze obowiązkowym przekraczają koszty pogrzebu…
W końcu urzędnicy zlecą zabranie zwłok i zajmą się pogrzebem. Czy już mamy wszystko z głowy? Nie. Bo za miesiąc lub dwa przyjdzie do nas taka oto decyzja z MOPSU:
„Na podstawie art. 96. ust. 3 oraz art. 922 ust. 3 k.c. …”.
Będzie to decyzja nakazująca nam zwrot kosztów pogrzebu. Jakim prawem? Bo koszty pogrzebu wchodzą w skład spadku, a mogą być egzekwowane z masy spadkowej. Czyli Pani z MOPS-u miała rację? I tak będziemy musieli zapłacić? Niekoniecznie!
Co w takim razie zrobić, by uniknąć tego pisma?
Należy odrzucić spadek. Mamy na to 6 miesięcy od dnia zgonu spadkodawcy (w dużym uproszczeniu). Następnie należy udać się z potwierdzeniem złożenia oświadczenia o odrzuceniu spadku do MOPS-u. Wtedy nie będą mogli dochodzić od nas roszczeń zwrotu kosztów pogrzebu i decyzji nakazującej nam zapłacić nie będzie. Jeżeli mamy dzieci – one też muszą spadek odrzucić, żeby Gmina nie napisała do nich…..
A jeżeli decyzja już została wydana? Należy złożyć odwołanie do SKO – załączyć dowód złożenia oświadczenia o odrzuceniu spadku, dzięki czemu decyzja zostanie uchylona.
A co jeśli nie chcemy odrzucać spadku, bo zmarły zostawił nam coś ekstra, oprócz długu w postaci kosztów pogrzebu? No cóż, lepiej pomyśleć o tym zawczasu – na przykład przepisać mieszkanie na syna lub samochód na córkę. Wtedy po śmierci spadku nie odrzucimy z bólem serca.
Podsumowując, jeżeli nie chcemy zajmować się pogrzebem składamy takie oświadczenie do MOPS:
OŚWIADCZENIE
Na podstawie art. 10 ust. 3 ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych (Dz.U. 1959 nr 11 poz. 62) oświadczam, że: nie wyrażam woli pochowania we własnym zakresie: ………………………….. miejsce zgonu: ………………………….. miejsce, gdzie znajduje się ciało: ………………………….. oraz oświadczam, że nie ma osób, które dobrowolnie zajęłyby się pogrzebem. W takim stanie rzeczy do pochowania ciała zobowiązana jest gmina.
UZASADNIENIE
– zorganizowanie pogrzebu jest zadaniem własnym gminy o charakterze obowiązkowym;
– rodzina ma prawo, a nie obowiązek pochowania zmarłego członka rodziny, niezależnie od sytuacji finansowej lub prawa bądź braku uprawnień do zasiłku pogrzebowego;
– zwłoki nie mogą zostać niepochowane.
Spadek po zmarłym odrzucę w ciągu 5 kolejnych dni.
POUCZENIE
Zgodnie z art. 10 ust. 3 ustawy z dnia 31 stycznia 1959 r. o cmentarzach i chowaniu zmarłych (t.j. Dz. U. z 2011 r., Nr 118, poz. 687, z późn. zm.) stanowi, że zwłoki niepochowane przez podmioty, o których mowa w ust. 1, albo nieprzekazane publicznej uczelni medycznej albo publicznej uczelni prowadzącej działalność dydaktyczną i badawczą w dziedzinie nauk medycznych są chowane przez gminę właściwą ze względu na miejsce zgonu (…).
Art. 10 ust 1. ustawy z dnia 31 stycznia 1959 r. o cmentarzach i chowaniu zmarłych (t.j. Dz. U. z 2011 r., Nr 118, poz. 687, z późn. zm.) stanowi, że prawo pochowania zwłok ludzkich ma najbliższa pozostała rodzina osoby zmarłej, a mianowicie:
1) pozostały małżonek(ka),
2) krewni zstępni,
3) krewni wstępni,
4) krewni boczni do 4 stopnia pokrewieństwa,
5) powinowaci w linii prostej do 1 stopnia.
Prawo pochowania zwłok osób wojskowych zmarłych w czynnej służbie wojskowej przysługuje właściwym organom wojskowym w myśl przepisów wojskowych. Prawo pochowania zwłok osób zasłużonych wobec Państwa i społeczeństwa przysługuje organom państwowym, instytucjom i organizacjom społecznym. Prawo pochowania zwłok przysługuje również osobom, które do tego dobrowolnie się zobowiążą.
Artykuł 44 ustawy z dnia 12 marca 2004 r. o pomocy społecznej (Dz. U. z 2013 poz.182 z późn. zm.) stanowi, że „Sprawienie pogrzebu odbywa się w sposób ustalony przez gminę, zgodnie z wyznaniem zmarłego”. Przepis ten nakłada na gminę obowiązek sprawienia pogrzebu w sposób przez nią ustalony. Sprawienie pogrzebu stanowi zadanie własne i obowiązkowe gminy (art. 17 ust. 1 pkt 15 cyt. Ustawy).
Członek rodziny osoby zmarłej ma prawo, a nie obowiązek, zorganizowania pogrzebu. Gmina ma obowiązek zorganizowania pogrzebu w przypadku, gdy nie znajdą się osoby, które dobrowolnie zajmą się organizacją pogrzebu. Zwłoki nie mogą zostać niepochowane.
W związku z powyższym, członek rodziny osoby zmarłej nie ma obowiązku sprawienia pochówku, niezależnie od sytuacji finansowej w której się znajduje, lub istnienia bądź nie, prawa do zasiłku pogrzebowego.
Zgodnie z art. 96 ust. 3 ustawy o pomocy społecznej, w przypadku pokrycia kosztów pogrzebu przez gminę poniesione wydatki podlegają zwrotowi z masy spadkowej, jeżeli po osobie zmarłej nie przysługuje zasiłek pogrzebowy. Jednak zgodnie z art. 922. k.c. § 3 do długów spadkowych należą także koszty pogrzebu spadkodawcy w takim zakresie, w jakim pogrzeb ten odpowiada zwyczajom przyjętym w danym środowisku, koszty postępowania spadkowego, obowiązek zaspokojenia roszczeń o zachowek oraz obowiązek wykonania zapisów i poleceń, jak również inne obowiązki przewidziane w przepisach księgi niniejszej.
Oznacza to, że spadkobierca zostaje zwolniony z obowiązku zwrotu kosztów pogrzebu, gdy odrzuci spadek po zmarłym, ponieważ koszty pogrzebu wchodzą w skład tego spadku.
W przypadku nieodebrania ciała lub niezorganizowania pogrzebu zostanie powiadomiony Urząd Wojewódzki – Wydział Polityki Społecznej Oddział Kontroli i Nadzoru w Pomocy Społecznej, że Gmina nie realizuje zadań własnych o charakterze obowiązkowym.
Dodatkowo załączamy (może być w terminie późniejszym) – potwierdzenie odrzucenia spadku po zmarłym. W takiej sytuacji Gmina pochowa nawet zamożnego członka rodziny, a od nas nie wyegzekwuje ani grosza.
Autor: Neti Aneti
 

Łapówkarze mafii farmaceutycznej rezygnują ze stanowisk
Opublikowano: 11.11.2014 | Kategorie: Wiadomości z kraju, Zdrowie
Polscy tzw. konsultanci krajowi, którzy brali dotąd wielkie łapówki od karteli farmaceutycznych za propagandę i reklamy toksycznych i nieskutecznych chemikaliów i szczepionek, masowo rezygnują z tych funkcji, bo nie chcą ujawniać ile setek tysięcy czy milionów zł/dol/euro łapówek wzięli.
„Zgodnie z projektem, wszyscy konsultanci oraz kandydaci na konsultantów będą składali oświadczenia, ujawniając informacje o faktach, które mogłyby skutkować ewentualnymi konfliktami interesów między pracą konsultanta a inną działalnością, którą prowadzą. Konsultanci krajowi będą składali je ministrowi zdrowia, a konsultanci wojewódzcy – wojewodom” – wynika z projektu nowelizacji ustawy.
Konsultanci medyczni oświadczenia, w których muszą ujawnić darowizny, prezenty i wyjazdy sponsorowane przez firmy farmaceutyczne, muszą złożyć do połowy grudnia. Oświadczenia będą upublicznione w będą Biuletynie Informacji Publicznej i zostaną sprawdzane przez CBA.
Na chwilę obecną, oświadczenia złożyło 43 konsultantów, a 26 zrezygnowało ze swoich funkcji.
Według Radia Zet, które powołuje się na Ministerstwo Zdrowia, powodem rezygnacji są kontrakty z firmami farmaceutycznymi na wielkie kwoty pieniężne.
Na podstawie: www.medexpress.pl, Radio Zet, wp.pl
Dla Radia Soir


Copyright trolling – posłowie zaczynają widzieć problem
Opublikowano: 11.11.2014 | Kategorie: Prawo, Wiadomości z kraju
Już 4 posłów podjęło jakieś działania związane z copyright trollingiem, który jest nadużywaniem prawa autorskiego w celach zarobkowych. To ważne, bo wcześniej problem w ogóle nie istniał w debacie publicznej.
Najogólniej rzecz ujmując copyright trolling to wykorzystywanie rzekomych naruszeń praw autorskich w celu wyciągania od ludzi pieniędzy. To zjawisko jest znane na w wielu krajach i może mieć różne formy. Najczęściej polega na masowym wysyłaniu pism do rzekomych sprawców naruszeń. Nierzadko copyright trollingiem zajmują się zawodowi prawnicy, choć mimo to zjawisko często wiąże się z nadużyciami.
Obserwujemy copyright trolling od lat, mimo iż w Polsce jest to zjawisko stosunkowo nowe. Najgorsze w opisywaniu trollingu jest to, że zawodowi prawnicy nie rozumieją, albo nie chcą rozumieć różnic pomiędzy „ściganiem piratów” a „zarobkowym zastraszaniem ludzi pod pozorem ścigania piratów”. Niektórzy wydawcy i twórcy też nie chcą tych różnic dostrzegać. Dochodzi więc do tego, że każda osoba krytykująca copyright trolling uznawana jest za pro-pirata i osobę promującą postawy antyspołeczne. Każda ofiara prawników-trolli uznawana jest automatycznie za pirata. To bardzo krzywdzące uproszczenia.
Na szczęście coraz więcej ludzi rozumie problem. Coraz częściej w prasie pojawia się termin copyright trolling i dziennikarze zauważają, że ta działalność nie jest etyczną walką z piractwem. Poza tym problem jest dostrzegany przez polityków. We wrześniu tego roku poseł Andrzej Jaworski zaproponował nowelizację prawa autorskiego, która mogłaby ograniczyć zjawisko copyright trollingu w Polsce. W „Dzienniku Internautów” znajdziecie wywiad z posłem na ten temat.
Jeśli uważnie przejrzymy dokumenty na stronie Sejmu to okaże się, że Jaworski nie jest jedynym posłem dostrzegającym problem.
Już 3 września interpelację w sprawie copyright trollingu złożył poseł Kazimierz Ziobro. Była ona skierowana do ministra sprawiedliwości, co było ciekawym pomysłem. W Polsce copyright trolling jest możliwy m.in. dzięki nadużywaniu postępowania karnego.
Poseł Kazimierz Ziobro nie używa terminu „copyright trolling” ale „copytrolling”. W swojej interpelacji zwrócił uwagę na takie problemy trollingu jak: trudność z odróżnieniem działania prawnika od działań oszusta, żądanie kwot nieadekwatnych do wartości treści, kierowanie postępowań do niewłaściwych osób (abonent nie musi być sprawcą naruszenia. Kopię interpelacji znajdziecie TUTAJ.
Autor: Marcin Maj
Źródło: Dziennik Internautów

Oszustwa medyczne Wielkiej Farmacji
Opublikowano: 10.11.2014 | Kategorie: Publicystyka, Zdrowie
Radość ze szczęśliwego i zdrowego życia jest na pierwszym miejscu listy życzeń każdego człowieka. Ci z nas, którzy utracili radość zdrowia, albo ci którzy mają członków rodziny cierpiących na wyniszczającą chorobę, w pełni doceniają wartość zdrowia.
Gdyby zdrowie i szczęście dało się zapakować w formie pigułki i udostępnić społeczeństwu, ludzie chętnie likwidowaliby oszczędności emerytalne by wykupić zapas tej magicznej pigułki na cale życie. Leniwe państwo chce, żeby ludzie raczej sami płacili sobie wynagrodzenie, pracowali by je zdobyć. A przemysł farmaceutyczny i lekowy bardzo dobrze rozumie psychologię człowieka, i wykorzystuje to by sprzedać nam swoje pakowane mikstury jako środki na wszelkiego rodzaju dolegliwości, od chorób fizycznych do zaburzeń psychicznych, i od prawdziwych dolegliwości do „pozorowanych”.
W rzeczywistości, stan zdrowia fizycznego i psychicznego utrzymuje się poprzez prowadzenie zdrowego stylu życia. Ale żeby prowadzić zdrowy styl życia, musimy wiedzieć czym naprawdę on jest. Oczywiście, polegamy na zaufanych źródłach wokół nas, by zdobyć informacje i dokształcać się w tej bardzo ważnej sprawie. Ale jeśli te źródła zostały skorumpowane i zinfiltrowane by celowo doprowadzić nas do rujnowania naszego zdrowia, a nie wychowanie nas, żeby nauczyć się cieszyć zdrowym życiem, to rezultat jest taki jaki mamy obecnie.
Żeby zrozumieć stan naszego zdrowia, albo raczej jego braku, musimy zrozumieć nasz tzw. system Służby Zdrowia – front dla Wielkiej Farmy.
W erze przed Wielką Farmą choroby były rzadkie, i przeważnie dotyczyły niedożywienia i braku higieny. Opieka zdrowotna, mimo że jest istotną służbą, nie była bramą do bogactwa i dobrobytu. Dostawcy opieki zdrowotnej byli szanowani i cieszyli się wygodnym życiem, ale nie mieli luksusu obfitości i bogactwa. Dostawcy opieki zdrowotnej tamtej ery – lekarze, szpitale i apteki nie mieli powodów by przedłużać cierpienie swoich pacjentów. Oni chcieli by szybko zdrowieli i stawali na nogach.
Tak było dopóki opieka zdrowotna była jeszcze służbą.
Teraz opieka zdrowotna przekształciła się w gigantyczny przemysł – stanowi prawie 20% amerykańskiego PKB. Jest to era Wielkiej Farmy.
POWSTANIE WIELKIEJ FARMACJI
Na początku lat 1920 zaświtało w głowach jakichś cwanych bytów, że można zdobyć ogromne bogactwo przekształcając Ochronę Zdrowia w Przemysł Ochrony Chorób. Był to rewolucyjny pomysł i fantastyczny biznes plan. Protoplaści tego wspaniałego pomysłu wiedzieli, że sukces i rozwój tego Przemysłu zależał od stale rosnącego napływu nowych klientów, zatrzymania starych i sprzedawania im więcej produktów.
I mieli plan. Wzorzec tego planu starannie rozwinięto jak w poniższym starym oszukańczym planie.
SZANSA!
W małym miasteczku liczącym kilka tysięcy domów był „drobny szklarz” znany jako Little Ma. Od czasu do czasu wzywano go zaszklenia wybitej szyby. Potrzebny miastu – ale tylko czasami – szklarz był małym biednym człowiekiem.
Tak było dotąd, aż mała wróżka pokazała mu sposób!
Mały szklarz wynajął kilkoro niegrzecznych dzieciaków do wybijania szyb, po kilka za każdym razem, pod przykrywką ciemności.
Kiedy te dzieciaki zaczęły działać, jego biznes zaczął się rozrastać.
Wtedy mały szklarz miał więcej pracy i zatrudnił kilku uczniów.
Mały szklarz wyznawał filozofię re-inwestowania by zapewnić sobie stały rozwój. On tylko powtarzał ten proceder by osiągnąć sukces i rozwój – od tego małego miasteczka do następnego. Wkrótce małe okienko działań szklarza przejęło biznesy szklarzy w całym kraju. Mały szklarz już nie był mały – przekształcił się w wielkiego – The Grand Ma.
The Grand Ma ze starego oszukańczego planu przedstawionego powyżej, później przekształcił się w Przemysł Opieki Zdrowia – Wielką Farmę. Jest to twór niezwykle sprytnego pomysłu poczętego w latach 1920 – oparty na tym samym starym planie „okien szansy„. Przemysł Ochrony Zdrowia stał się największym przemysłem w Ameryce.
I małe niesforne dzieciaki takie jak Mac, King i Cola dwoją się i troją by zapewnić stały dopływ klientów Wielkiej Farmie.
Oczekuje się, że w 2015 dochód Przemysłu Ochrony Chorób, czyli Przemysłu Ochrony Zdrowia, przekroczy $3 biliony – to prawie 20% prognozowanego PKB Ameryki. Jest to najszybciej rosnący przemysł w kraju. Żaden inny nie osiąga tego poziomu.
Nie ulega żadnej wątpliwości, że jest to sukces – po raz pierwszy w historii ludzkości przemysł się rozwijał, odporny na wszelkie recesje i depresje, do tego stopnia. Wielka Farmacja jest wyjątkowym modelem biznesu nie mającym sobie równych.
I klucz do sukcesu tego przemysłu leży w nigdy niewyczerpanym popycie na jego produkty i usługi, i trwałej i stałej powtórce biznesu.
Twoje zdrowie i dobre samopoczucie jest śmiertelnym niebezpieczeństwem dla zdrowia Wielkiej Farmy. To w twojej chorobie, dolegliwościach i bólu leży rozwój i sukces tego przemysłu.
Przemysł Ochrony Chorób, ze swoimi bilionami dolarów rocznego przypływu gotówki, jest największym kontrybutorem dochodów reklamowych w krajowych mediach. Prawie połowa zajmujących się zdrowiem czasopism, żurnali i programów TV, jest albo sponsorowana przez ten przemysł, albo osiąga zyski z zamieszczania aprobowanych przez przemysł reklam – wpychających leki niepodejrzewającemu niczego społeczeństwu. W jego głębokich kieszeniach jest cały aparat agencji rządowych, które mają rzekomo to regulować. Sama FDA jest tworem Wielkiej Farmy. Komisarz FDA zawsze pochodzi z Przemysłu Ochrony Zdrowia/Chorób – tak jak większość jej dyrektorów.
Przemysł zdobył wszystkie bazy – od twojej choroby zależy sukces jego bogactwa i dobrobytu.
Czy chciałbyś nadal ufać sponsorowanym przez Przemysł Opieki Zdrowotnej źródłom w kwestii twojej edukacji i przewodnictwa w przyjmowaniu zdrowego stylu życia?
PRZEMYSŁ OPIEKI ZDROWOTNEJ: KRĄG ZYSKÓW
Udział Przemysłu Opieki Zdrowotnej w amerykańskim PKB wynosi blisko 19%.
Głównym dostawcą ludzkiego bólu i cierpienia jest sam Przemysł Opieki Zdrowia – żeruje na bólu i cierpieniu człowieka. Przemysł Opieki Zdrowia jest największy i najszybszy, w rzeczywistości jedynym sektorem amerykańskiej gospodarki – $2.88 bilionów przemysłem, i oczekuje się, że w 2015 przekroczy poziom 3 bilionów dolarów, czyniąc go prawie 20% składnikiem amerykańskiego PKB (na początku XX wieku było to tylko 0.25%). Jest to jedyny przemysł w Ameryce odporny na recesję.
Przemysł Opieki Zdrowia, sektor obejmujący przemysł farmaceutyczny, lekarzy, dentystów, szpitale, opiekę domową i domy opieki, przewiduje swój wzrost taki, że roczna stopa wyniesie 6-7% w latach 2014-2017.
W euforii celebrowania fenomenalnego wzrostu sektora opieki zdrowia – największego udziałowca w PKB, punktem często pomijanym, nawet przez wiele osób, które są paliwem dla tego wzrostu, jest uderzający fakt, że ten wzrost całkowicie zależy od, i jest wprost proporcjonalny do zbiorowego wzrostu chorób, bólu i cierpienia wśród społeczeństwa.
W celu zapewnienia sobie wzrostu i zwiększania zysków, Przemysł Opieki Zdrowia działa jednocześnie na dwu frontach: 1) zwiększa „bazy” klientów, 2) wymyśla i wywołuje nowe chorób dla swoich istniejących i nowych klientów. Te dwa cele osiąga poprzez zachowanie istniejących klientów ciągle chorych – nigdy nie pozwala im cieszyć się dobrym zdrowiem. Poprzez proces leczenia choroby, zasiewa nasiona bardziej złożonej i poważnej choroby.
Kiedy już staniesz się klientem Przemysłu, zostaniesz nim na zawsze.
Jeśli chodzi o promowanie dolegliwości i tworzenie nowych chorób, Przemysł Opieki Zdrowia jest Mistrzem Innowacji. On zaczyna pakować trucizny w twój organizm od urodzenia. On zatruwa wodę. On zatruwa żywność. Zastanów się zanim ugryziesz tego „burgera”, albo weźmiesz łyk coli.
JESTEŚ CENTRUM ZYSKU PRZEMYSŁU OPIEKI ZDROWOTNEJ
Czy naprawdę uważasz, że ten przemysł, który żeruje na twojej chorobie, bólu i dolegliwościach, i przyzwyczaił się do takich nieprzyjemnych przychodów, będzie działał na rzecz wyeliminowania chorób – skąd brałby się ten dochód gdybyś był zdrowy i w dobrej kondycji?
To, faktycznie, jest „Przemysł Ochrony Chorób” – a nie Przemysł Ochrony Zdrowia. I jego planem biznesowym jest promowanie bólu, chorób i dolegliwości – a nie Zdrowia.
Uznaj tępy fakt: dla Przemysłu jesteś klientem. Czy byłbyś dobry dla Przemysłu Opieki Zdrowia będąc zdrowym?
OPINIE PROFESJONALISTÓW I DEMASKATORÓW MEDYCZNYCH
Są profesjonaliści medyczni mający sumienie i godność. niektórzy z nich mają odwagę się wypowiadać. Poniżej komentarze i słowa niektórych z najbardziej szanowanych profesjonalistów w dziedzinie medycznej…
Dr Russell L. Blaylock (emerytowany neurochirurg i autor. Były kliniczny asystent profesor neurochirurgii z University of Mississippi Medical Center) tak wyjaśnia krąg zysków: „Główne firmy farmaceutyczne wydają ogromne pieniądze na wpływ na program nauczania w naszych szkołach. Giganci farmaceutyczni przekazują duże dotacje dla głównych szkół medycznych… Oni również wspierają finansowo badania naukowe żyrujące ich leki, podpisują lukratywne kontrakty z profesorami szkół medycznych na drobne projekty, i szkołom medycznym dostarczają podręczniki, organizują konferencje, a nawet wykłady”. „To wszystko wpływa na to czego profesorowie medyczni uczą początkujących lekarzy. To pranie mózgów trwa nawet po ukończeniu szkoły medycznej”. „Firmy farmaceutyczne wydają około $2.5 mld na reklamy i zdobywanie lekarzy poprzez sponsorowane seminaria edukacyjne, wizity do siedzib firm farmaceutycznych, jak również na ponad 315.000 przyjęć i imprez rocznie, jest to tylko 15% ich całkowitego budżetu reklamowego. Pewne badanie wykazało, że 7 gigantów farmaceutycznych zarobili więcej niż 7 największych producentów samochodów, 7 firm zajmujących się ropą, i 7 największych linii lotniczych (razem)”.
Dr Allan Greenberg: „Jako emerytowany lekarz, mogę uczciwie powiedzieć, że jeśli nie ulegniesz poważnemu wypadkowi, to twoją najlepszą szansą dożycia sędziwego wieku jest unikanie lekarzy i szpitali, i nauczenie się reguł odżywiania, medycyny zielarskiej i innych form medycyny naturalnej, chyba że jesteś szczęściarzem i masz dostęp do lekarza naturopaty. Prawie wszystkie leki są toksyczne i opracowane po to by leczyć objawy, a nie wyleczyć nikogo. Szczepionki są bardzo niebezpieczne, nigdy ich dokładnie nie zbadano czy udowodniono ich skuteczność, i mają mały wskaźnik ryzyko/ korzyść. Większość operacji chirurgicznych jest niepotrzebna, i większość podręczników medycznych jest niedokładna i oszukańcza. Prawie każdą chorobę uznaje się za idiopatyczną (nieznane przyczyny) albo genetyczną – choć to nie jest prawdą. Krótko mówiąc, nasz główny strumień systemu medycznego jest beznadziejnie niezdarny i/lub skorumpowany. Leczenie raka i chorób degeneratywnych to narodowy skandal. Im szybciej tego się dowiesz, tym lepiej dla ciebie”.
Dr Charles E. Page: „Przyczyna większości chorób jest w trujących lekach, które lekarze zabobonnie przepisują by leczyć”.
O.W. Holmes (prof. med. Harvard University): „Gdyby wszystkie leki na świecie wrzuciło się do morza, byłoby to złe dla ryb i dobre dla ludzkości”.
Dr Robert Henderson: „Każdy lek nasila i komplikuje dolegliwości pacjenta”.
Dr Henry Lindlahr: „Największą część wszystkich przewlekłych chorób tworzy tłumienie poważnej choroby przez zatruwanie lekami”.
Dr William Osler: „Człowiek przyjmujący leki musi wyleczyć się dwa razy: raz z choroby, i raz z medycyny”.
Dr L.F. Kebler: „Po co pacjent ma połykać truciznę dlatego że jest chory, albo przyjmować coś co z człowieka zdrowego zrobi chorego”.
Dr Carl C. Pfeiffer: „Na każdy lek korzystny dla pacjenta jest naturalna substancja, która jest tak samo skuteczna”.
Dr Robert E. Willner: „Ale według mnie one (zioła) są w 95% lepsze od każdego leku farmaceutycznego!”
Dr Rath: „Farmaceutyczny „biznes chorobowy” to największy oszukańczy i szalbierski biznes w dziejach ludzkości. Obiecanego przez firmy lekowe produktu „zdrowia” nie dostarcza się milionom pacjentów. Zamiast tego, najczęściej dostarczane „produkty” są odwrotne: nowe choroby i często śmierć”.
Dr Guylaine Lanctot (znana lekarz z Quebecu, znalazła się na celowniku establishmentu medycznego za szczere wypowiedzi): „Establishment medyczny blisko współpracuje z międzynarodową farmą, której głównym celem są zyski, a najgorszym koszmarem epidemia zdrowia. MUSI się sprzedawać dużo leków. Żeby to zrobić dozwolone jest wszystko: kłamstwa, oszustwa i łapówki. Lekarze są głównymi sprzedawcami dla firm farmaceutycznych. Oni są nagradzani grantami na badania, prezentami i przywilejami. Głównymi kupującymi jest społeczeństwo – od niemowląt do osób starszych – którzy MUSZĄ być gruntownie leczeni i szczepieni… za wszelką cenę! Dlaczego władze zakazują alternatywnej medycyny? Bo służą przemysłowi, a przemysł nie może zarabiać na ziołach, witaminach i homeopatii. Nie może opatentować substancji naturalnych. I dlatego wpychają syntetyki. Oni kontrolują medycynę, i dlatego mogą nakazywać szkołom medycznym czego mogą, a czego nie mogą uczyć”.
Prof. Albert Schatz (mikrobiolog, odkrywca streptomycyny i laureat Nagrody Nobla): „Fluoryzacja … to największe oszustwo jakie kiedykolwiek popełniono, a zrobiono to większej liczbie ludzi niż jakiekolwiek inne oszustwo”.
Dr Charles Gordon Heyd (znany amerykański chirurg, ur. 1884, zm. 1970, pamiętany szczególnie za sprzeciw wobec fluoryzacji, przewodniczący American Medical Association w latach 1936-1937): „Oburza mnie perspektywa wykorzystywania wody jako nośnika leków. Fluor to korodująca trucizna, która wywołuje poważne długoterminowe skutki. Każda próba wykorzystania w ten sposób wody jest żałosna”. „Żaden przy zdrowych zmysłach lekarz nie wręczyłby pacjentowi butelki wypełnionej niebezpieczną substancją, by dawkował ją sobie jak chciał? A jeszcze Publiczna Służba Zdrowia uczestniczy w programie szeroko zakrojonej propagandy zalecającej społeczeństwu tak właśnie robić? Celem aplikacji fluoru nie jest zagwarantowanie czystej i pitnej wody, a skażanie jej niebezpieczną, toksyczną substancją, żeby aplikować masowo substancję konsumentom, bez względu na ich wiek albo kondycję fizyczną”.
Dr Henry G Bieler (1965, autor książki „Food is Your Best Medicine”): „Jako lekarz z ponad 50-letnią praktyką, doszedłem do trzech zasadniczych wniosków w kwestii przyczyn i leczenia chorób. Ta książka jest o tych wnioskach”. „Pierwszy – główną przyczyną choroby nie są bakterie. Uważam, że chorobę wywołuje zatrucie krwi (toxemia), którego skutkiem jest upośledzenie i rozpad komórek, otwierające drogę dla rozmnażania się i ataku bakterii”. „Drugi – w niemal każdym przypadku stosowanie leków w leczeniu pacjentów jest szkodliwe. Leki często wywołują poważne skutki uboczne, a niekiedy nawet kreują nowe choroby. Wątpliwe skutki jakie dają pacjentowi są w najlepszym przypadku chwilowe. Ale liczba leków na rynku corocznie zwiększa się geometrycznie, kiedy każda firma chemiczna opracowuje własną wersję składników. Rzadko spotyka się lekarza który ma pełną świadomość potencjalnego zagrożenia skutków ubocznych wszystkich tych leków”. „Trzeci – chorobę można leczyć odpowiednią dietą. To twierdzenie może wydawać się zwodniczo proste, ale doszedłem do niego dopiero po intensywnym zbadaniu bardzo złożonego tematu: chemii koloidalnej i hormonalnej”. „Moje wnioski opierają się na wynikach eksperymentalnych i obserwacyjnych, zgromadzonych przez lata leczenia pacjentów z sukcesem. Czasem stosowałem leki w nagłych sytuacjach, ale te przypadki były rzadkie. Zamiast tego, na dolegliwości zalecałem pacjentom antidotum jakie do dyspozycji dała im Natura”.
I NA KONIEC: TO TWOJE ZDROWIE – TWOJA ODPOWIEDZIALNOŚĆ
Uznaj fakt, że to twoje ciało – a nie własność FDA czy Wielkiej Farmacji. To ty cieszysz się kiedy ono jest zdrowe – a cierpisz kiedy jest chore. Zajmij się nim, weź odpowiedzialność za nie, i podejmuj własne decyzje.
Zachowanie zdrowia jest, w rzeczywistości, łatwe i proste – to jest oczywiście stabilny stan. To choroba jest stanem sztucznym i niestabilnym – zapewnij organizmowi równowagę ciała i sam się wyleczy. Szanuj swoje ciało – nie atakuj go chemikaliami i truciznami. Jedz naturalne i pożywne pokarmy – nie padaj ofiarą swoich kubków smakowych.
Pokarm to paliwo, które daje energię organizmowi by wykonywał wyznaczone mu przez ciebie zadania. On jest również źródłem energii jaką organizm wykorzystuje do leczenia, naprawy i regeneracji.
I nie zapominaj: twój organizm wymaga także regularnej naprawy – nazywamy to ćwiczeniami. Regularne ćwiczenie jest kluczowe dla zachowania twoich narządów wewnętrznych i systemu mięśniowo-kostnego w dobrej kondycji.
Słuchaj swojego organizmu, daj mu potrzebny odpoczynek, i opiekuj się nim. Zostaniesz nagrodzony życiem pełnym energii i radości, bez żadnego bólu i niewygody.
Tłumaczenie: Ola Gordon
Źródło oryginalne: viewsandpreviews.com
Źródło polskie: Wolna Polska

Brońcie polskiego węgla teraz!

Opublikowano: 09.11.2014 | Kategorie: Gospodarka, Publicystyka

Przyglądając się poczynaniom koalicji PO-PSL jest dla mnie pewnym, że rząd, tej grupy od 7 lat dzierżącej władzę, konsekwentnie dusi działalność geologiczno-górniczą, a dziś w szczególności niszczy górnictwo węgla kamiennego.

Komu sektor węgla kamiennego w Polsce stoi ością w gardle i kto jest na tyle silny, aby rządowi funkcjonariusze PO-PSL sterowali branżą w kierunku najgorszych możliwych rozwiązań organizacyjno-prawnych?

Bezpośrednim skutkiem upadku sektora górnictwa kamiennego w Polsce, jest obniżenie wydobycia węgla w Polsce co niemal proporcjonalnie podnosi import gazu i węgla z Rosji. Alternatywą jest zakup technologii jądrowych lub mało wydajnych siłowni wiatrowych i słonecznych. To wszystko to jednak import, a każdy import uzależnia nas surowcowo lub technologicznie.

Kluczowy jest tu gaz jako alternatywa dla węgla, bowiem niemal nikt nie zna tajnych szczegółów negocjacji i umów gazowych z Rosją. Widoczne są jednak skutki zapisów tej umowy w tym najdroższy w UE gaz, absurdalnie długoletnie zobowiązania, import „bierz i płać” (czyli bierzesz czy nie bierzesz to płacisz tak samo) – mówią same za siebie (a raczej za rząd w Polsce). Pijarowskie zabiegi w mediach przyrządowych mają ukryć prawdę o pseudo-negocjacjach z dostawcami ze wschodu i budować mediobraz (zmanipulowany obraz medialny) zatroskania oraz efektywnego zarządzania gospodarką.

Ważnym czynnikiem duszącym kopalnie węgla są również zobowiązania wobec unijnej polityki energetyczno-klimatycznej. Efektem są działania ograniczające zużycie węgla kamiennego jako źródła energii. Topione są miliardy euro w programy i działania niewykonalne i pozornie pomocowe, a w istocie szkodliwe jak np. CCS (wychwyt i magazynowanie CO2 w strukturach geologicznych). Towarzyszą temu puste deklaracje byłych premieró Tuska czy Buzka uwikłanych w eurokrację, czy nic nieznacząca Strategia energetyczna dla Polski do 2030 roku ministerstwa gospodarki.

Mediobrazowo wykorzystywane są nawet wypadki na kopalniach, które mają swoje źródła w złym zarządzaniu w zakresie prawno-organizacyjnym państwa. Tymczasem rozpaczliwe starania zarządzających spółkami węglowymi o zwiększanie sprzedaży (a więc i jak najtańszego wydobycia), przy całkowitym ograniczeniu środków na inwestycje i bezpieczeństwo górników, co potwierdził Wyższy Urząd Górniczy, spowodowało, że możliwy do przewidzenia wybuch metanu i tragedię na kopalni Mysłowice-Wesoła. Pani premier postarała się przy tej okazji o budowanie legendy troskliwej i dobrej opiekunki poszkodowanych obiecując miliony pomocy. Mam powody snuć domysły, że te miliony musiała jednak nagle znaleźć spółka, aby pokryć obietnice Kopacz – to zaś zmusiło ją do zwiększania produkcji „po brzytwie”. Warto, aby odpowiednie służby to sprawdziły.

To jednak nie domysły, ale fakty obnażają brak strategii czy złą wolę rządu PO-PSL. Prawdziwe cele rządu pokazują prowadzone właśnie w parlamencie prace nad rządowymi projektami regulacji prawnych dla węgla kamiennego. To efekt wielomiesięcznych prac Międzyresortowego Zespołu ds. Funkcjonowania Górnictwa Węgla Kamiennego w Polsce, których konkluzje posłusznie, ale bez zrozumienia problematyki geologiczno-surowcowej, wcielają w ramy prawne posłowie koalicji przyrządowej. Oto przykład z dziś: pod sztandarami walki z importem opału złej jakości zaproponowano takie ograniczenia dla węgla kamiennego, że jeśli weszłyby w życie to wyeliminowałoby to z rynku większość krajowej produkcji, z uderzeniem w ciągle rentowne (najlepsze) kopalnie produkujące węgiel opałowy czy energetyczny jak Bogdanka czy Silesia.

Nawet Piechociński oraz jego zastępcy z ministerstwa gospodarki, gdy podniósł się krzyk medialny, w istocie przyznali, że propozycja nie miała ograniczyć importu, ale wyeliminować z rynku część węgla polskiego niskiej jakości. Zaskoczeni wzburzeniem mediów i opinii publicznej, postanowili burzę przeczekać i wprowadzić martwą ustawę o jakości węgla bez przedstawienia koniecznych przepisów wykonawczych. Jedynym efektem ustawy jest więc przeznaczenie może 280 mln zł na likwidację (sic!!!) kopalni Kazimierz-Juliusz, która dysponowała jednym z najlepszych gatunków węgla w Polsce. Ten węgiel w regionie nadal jest – tylko nie ma woli, aby był wydobywany, i to nie tylko dlatego, że wymagałoby to wysiłku inwestycyjnego!

Kolejnym pomysłem PO-PSL jest uregulowanie rynku węgla kamiennego w Polsce poprzez wprowadzenie koncesji na jego sprzedaż, w oparciu o przepisy podobne do tych o paliwach ciekłych. Tylko, że sam projekt uszczelnienia rynku jest bezczelnie dziurawy, jak budżet zielonej wyspy, niekompleksowy, niestrategiczny… i nie obejmuje przy tym takich paliw jak węgiel brunatny czy koks. W niedopatrzenie nie uwierzę, w celowe działanie tak. Przyrządowcy mówiąc, że sprzedaż węgla brunatnego i koksu na rynku krajowym to margines, mijają się z prawdą, ponieważ obroty tymi paliwami to miliardy złotych roczne i może 100 tys miejsc pracy (w tym miejsc implikowanych). Związanym z tym ważnym zagadnieniem jest otwarcie pola do rozmaitych nadużyć na rynku. Oto przykład strefy potencjalnych manipulacji: czy mieszanka węglowa, w której 51% stanowi węgiel brunatny, a resztę kamienny, wymaga koncesji czy nie? Przecież to pełnowartościowe paliwo, jest stosowane na rynku, a może dać wybieg dla unikania opłat. Koncesjonowanie działa – więc niby opiekuńcza kontrola Państwa jest, ale przy tej opiece rządu uczciwi zapłacą i padną. Hodujemy zatem nową szarą a raczej czarno-brunatną strefę gospodarczą. Przecież koncesjonowanie, oprócz biurokratycznych niedogodności wiąże się z roczną opłatą koncesyjną od obrotu. Spółki energetyczne kontrolowane przez Skarb Państwa czy podmioty zagraniczne działające w branży hutniczej nie są skłonne płacić nowego para-podatku, który by szedł w miliony złotych. Ledwo dyszące spółki węglowe będą więc de facto płacić opłaty koncesyjne tym którzy, kopią im grób. Kto przejmie za grosze spółki lub raczej kto zastąpi ich produkcję? Czy to działanie nie jest celowe?

To jeszcze nie wszystko, bo w tym samym projekcie ustawy pomysłodawcy z Ministerstwa Gospodarki reprezentowani przez ministra Tomczykiewicza (człowieka ze Śląska, tak jak Buzek) ustalili zapisy wprowadzające embargo finansowe na wywóz polskiego węgla za granicę. Oczywiście wszystko pod płaszczykiem (albo może fufajką, szynelem, lub tjełogriejką) hasła walki z importem. Jeśli nie uda się poprawić ustawy w Senacie, wówczas podmioty sprzedające węgiel kamienny z Polski na rynki zagraniczne nawet unijne, będą musiały wystąpić o koncesję na obrót węglem z zagranicą. Opinie prawne są tu bezwzględne i uzasadnienie ministra Tomczykiewicza w Sejmie jest, w nie tylko mojej opinii, taką mediobrazową tjełogriejką dla ograniczenia eksportu węgla. Aby uzyskać koncesję należy przedłożyć drobiazg: zabezpieczanie majątkowe do 20 mln złotych (patrz art.33 ust.1c projektu). Jeśli nie to wniosek nie będzie spełniał warunków formalnych czyli nawet nie będzie rozpatrywany. Tymczasem, dzisiaj w ramach swobodnego przepływu towarów wewnątrz UE możemy sprzedawać węgiel, więc w czyim celu te zabiegi. Eksport pozwalający czasem na oddech kopalniom raczej na pewno będzie bardzo utrudniony i droższy poprzez zoligopolizowanie go przez bardzo nieliczne silne podmioty związane jak wielu sądzi z układem przyrządowym. Jeśli mam rację na przykładzie węgla kamiennego, to układ istnieje, a jego wspólnym mianownikiem jest bezwzględne dążenie do doraźnego dużego pieniądza teraz i na wydrę. Kto zarobi a kto straci? Czy członkowie rządu i posłowie biorą w tym udział a jeśli tak to czy są tego świadomi? Za kuriozalne ale chyba nie przypadkowe należy uznać, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych opiniujące zgodność omawianych regulacji z prawem unijnym miało na wydanie opinii 1,5h !!!! Czegokolwiek by nie robić, nie da się przeczytać ze zrozumieniem nie tylko projektu ustawy o zmianie ustawy ale nawet uzasadnienia. Wszystko bowiem trzeba prześwietlić, porównać do zapisów w innych ustawach, szukać i eliminować sprzeczności. Na marginesie – tak się składa, że bardzo często opozycja nie dostaje tekstu projektowanych zmian wcale, albo też debaty inicjowane przez opozycję są zamykane zanim się rozpoczną – zdecydowanie polecam poświęcenie kilku minut na obejrzenie fragmentów posiedzenia Komisji (patrz TUTAJ) i przeczytanie komentarza do artykułu dostępnego TUTAJ.

A mam na czym budować w naszej przedsiębiorczości bo przecież to polscy producenci kotłów na paliwa stałe rozpropagowali (w detalu – co jest trudne!) równocześnie polski węgiel i trafia on w wiele miejsc w UE – zarówno do przedsiębiorców jak i odbiorców indywidualnych. PO-PSLowska blokada finansowa polskiego drobnego operatywnego eksportu to mordowanie przedsiębiorczości w czystej, a raczej nieczystej, postaci. Pamiętajmy też, że na pograniczach z Niemcami, Czechami czy Słowacją składy opałowe zaopatrują również obcokrajowców. Czy te składy odbierające węgiel dla detalu – a więc najbardziej rentowny dla polskich kopalń, też przeszkadzają przyrządowcom? Jest niemal pewnym, że zaledwie kilku, spośród kilkuset polskich sprzedawców węgla, eksportujących dzisiaj polski węgiel, będzie mogło spełnić obowiązek złożenia wielomilionowego zabezpieczenia majątkowego. To oznacza de facto wycięcie polskich firm obrotu węglem za granicą i to z najbardziej rentownego segmentu rynku. Tylko po co i o co tu chodzi? Nie wiadomo? No to wiadomo! Mówimy o rynku wartości 1,5 mld złotych i tym razem być może o dziesiątkach tysięcy miejsc pracy (wraz z miejscami implikowanymi)

Do czasu przystąpienia Polski do UE, eksport węgla z Polski był zmonopolizowany przez Spółkę Węglokoks. Jako jedyny eksporter wymuszał na spółkach węglowych obniżanie cen sprzedaży i de facto klienci krajowi dotowali obrót Węglokoksu. Różnice pomiędzy ceną sprzedaży w Polsce ceną za węgiel odbierany na eksport za pośrednictwem Węglokoksu wynosiły nawet 30%. Każdy monopol czy nawet oligopol (jeśli jest zmowa cenowa lub inna bariera jaką są wprowadzane koncesje i kaucje) podraża towar i obniża jakość usługi. Ustawa o koncesjach to powrót do zmonopolizowania rynku eksportu polskiego węgla. Podobnie rzecz będzie się miała z importem węgla. Zamiast kilkudziesięciu importerów będzie ich kilku. Wg mojej wiedzy dzisiaj dwie firmy rosyjskie, SUEK i KTK, kontrolują ok. 50% importu węgla przez podmioty w Polsce. Jest niemal pewnym, że po omawianej nowelizacji ustawy, będzie to przynajmniej 70-80 %, bo mali importerzy znikną. W czyim celu działa więc PO-PSL? Prospekcja finansowa wskazuje, że z udział wartościowy rosyjskich pośredników w rynku polskim wzrośnie z 5 mld złotych do 8 mld złotych. Tyle polscy konsumenci zapłacą rosyjskim firmom za ich węgiel. Taka kwota w rok postawiłaby polskie kopalnie na nogi, a w następnych latach dawałaby przyrost miejsc pracy po kilka tysięcy rocznie, czyli wraz z miejscami implikowanymi kilkadziesiąt tysięcy Polaków poprawiłoby swój byt. Do tego dochodzą podatki, opłaty koncesyjne, rozwój branży usługowej i know-how. Koniunktura dla Górnego Śląska i Lubelszczyzny trzeba tylko wiedzieć co zrobić z władzą, rozumieć i mieć wolę motywowaną patriotyzmem. Jednak ostatecznie, sumaryczny efekt PO-PSLowskich rozwiązań w toku, to bezpowrotna utrata rynków wewnątrzunijnych dla polskiego węgla kamiennego oraz uzależnienie się w imporcie od kilku podmiotów, które mogą stać się narzędziem szantażu energetycznego.

Rodzi się pytanie, czy wprowadzane przepisy mają służyć jakiemuś celowi czy czyjemuś celowi? Pewnie kombinacji jednego i drugiego. Wydawało się, że pogorszyć sytuacji rynkowej polskiego węgla kamiennego, się nie da – a jednak PO-PSL znalazło sposób – a może ktoś inny ich wspomaga komu zależy aby obłożyć nasz węgiel takimi opłatami i dodatkowymi kosztami, aby spółki węglowe nie mogły konkurować cenowo z węglem importowanym lub innymi źródłami energii? Plan to czy nie plan, ruchy Browna czy klowna, to w moim odczuciu ten rząd/koalicja PO-PSL konsekwentnie realizuje, krok po kroku, eliminowanie eksploatacji ponad 80% zasobów węgla kamiennego Unii Europejskiej, bo tyle węgla kamiennego ma Polska. To jest cud gospodarczy zamiany największego atutu w największy problem. Nie dziwota, że wykonawcy tego cudu zbierają pochwały u ich beneficjentów.

Jeśli producenci węgla, związki zawodowe i podmioty handlujące węglem nie postawią solidarnie wszystkiego na jedną wspólną kartę teraz (tak teraz!!!) to branża padnie. Teraz (!) gdy zaczyna się zima – zaczynajcie, na Boga, bo tamci są już bardzo daleko! Zainteresowanych odsyłam do uzupełniających materiałów i wypowiedzi dostępnych TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ.

Autor: Mariusz Orion Jędrysek (www.jedrysek.eu)
Źródło: Stefczyk.info







Komentarze do tej strony:
Komentarz pochodzi od Olga( ), 30.01.2017, o 23:31 (UTC):
Ciekawe wiadomości i przydatne w naszej pracy.Napiszę do Pana na privat ile trudu jest w każdym dniu ludzie myślą że jestesmy na wakacjach. Pozdrawiam



Dodaj komentarz do tej strony:
Pana/Pani imię:
Pana/Pani adres email:
Pana/Pani strona:
Pana/Pani wiadomość:
Czas
 
Reklama
 
Solenizanci-Kalendarz
 
Website Translation Widget
Zyczenia-Galerii
 


DLA NASZYCH DZISIEJSZYCH SOLENIZANTOWKwiatow nie damy, mimo szczerych checi. Lecz slowa, ktore zostana w pamieci, zyczymy szczescia, duzo radosci i dlugiej szczesliwej przyszlosci. Niech los Wam z oczu łez nie wyciśnie, niechaj sie wszystko wiedzie pomyslnie. Wszystko co piekne i wymarzone, w dniu Waszych imienin i urodzin niech bedzie to wszystko spelnione...tego zyczy Radio Soir Prowadzacy Andrzej Muzyka Laczy Ludzi i ich serduszka

/

Linki-zapraszamy
 
www.shoco.pl.tl
://pinotv.pl/kanal/muzyka-laczy-ludzi

Wirtualny spacer Opiekunek


/
///
/
..................................................

 
Komunikatory Radia Soir Tryb SkypeMe™! Tryb SkypeMe™!
 
Dzisiaj stronę odwiedziło już 917 6 odwiedzający (8 wejścia) tutaj!
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=